Dieta dwutygodniowa, dzięki której możesz schudnąć 3 do 4 kilogramów. Część I.
Nasze typowe polskie święta (i bożonarodzeniowe i wielkanocne) są obwarowane wieloma zakazami i nakazami, a obchodzone są bardzo uroczyście. W trakcie świąt jest miło, rodzinnie i siedząco, a na stole obficie w mięsa, tłuste dodatki, ciasta i inne smakołyki. W rezultacie po świętach jesteśmy rozleniwione (czasem nawet czujemy się zmęczone, a nie wypoczęte) i często nawet o kilka kilogramów cięższe. Staramy się wtedy szybko zgubić te zdobyte niechcący zbędne kilogramy i popełniamy przy okazji wiele błędów, zabierając się do tego odchudzania w sposób amatorski, często bezskuteczny i czyniący szkody naszemu organizmowi.
Wszystkim nam – po okresie przejadania się mięsem, wędlinami i słodyczami – dobrze zrobi dieta, dzięki której możemy nie tylko zrzucić zbędne kilogramy, ale także odtruć nasz organizm, dając trochę „odpoczynku” wątrobie i trzustce. Bowiem według naukowców dzienne zapotrzebowanie ludzkiego ciała na białko wynosi 1 gram na każdy kilogram wagi, co przy wadze np. 70 kg daje 70 gramów. Maksymalna zalecana, a raczej dopuszczalna, dzienna dawka białka wynosi 90 gramów. Proteiny spożyte powyżej tej ilości szkodzą wątrobie, a jesienią i zimą bardzo chętnie jemy sycące i ciepłe mięsne potrawy.
Dieta dwutygodniowa została opracowana przez dietetyka na bazie diety lacto-ovo-wegetariańskiej, czyli wykluczającej mięso i ryby, ale nie odrzucającej nabiału. Jest tak skomponowana, by w czasie stosowania jej, nie być głodnym. Należy jeść 5 posiłków dziennie, a – co bardzo istotne – ich przygotowanie nie wymaga jakichś wyjątkowych umiejętności kulinarnych ani poświęcenia dużej ilości czasu. Jedyną trudnością dla pracującej lub studiującej kobiety może być trzymanie się ustalonych godzin posiłków.
Dieta ta zaleca spożywanie dużej ilości różnego rodzaju zielonych warzyw, głównie surowych, które – dzięki zawartości dużej ilości błonnika dają uczucie sytości i działają na przewód pokarmowy jak sprawna szczotka-zmiotka. Działają także moczopędnie, odgazowują i detoksykują. Więc szczuplejemy i odtruwamy organizm, co ma wpływ na poprawę naszego humoru.
Dieta jest tak skomponowana, by zapewnić codziennie wystarczającą ilość białka, tłuszczów, węglowodanów, witamin i składników mineralnych oraz dostarczyć organizmowi 1100-1200 kalorii.
Oprócz znanych nam wszystkim warzyw, przypraw i nabiału dieta ta wprowadza do dziennego menu nowe dla nie-wegetarian składniki, jak: kuskus, quinoa, suszone algi, tofu, soja.
Kuskus - choć z wyglądu przypomina kaszę, jest to drobny makaron z pszenicy. Nie trzeba go gotować, wystarczy odmierzoną ilość zalać taką samą ilością wrzącej wody.
Quinoa to zboże uprawiane w Andach, bogate w proteiny. Gotuje się 10 minut, zalawszy pół szklanki tego zboża szklanką wody.
Suszone algi przed użyciem należy namoczyć, dodaje się je do makaronów i ryżu, którym nadają morskiego posmaku. Algi kombu i wakame dodane do warzyw lub soi skracają czas ich gotowania, a algi agar-agar i nori, dodawane zazwyczaj do sałatek, wzbogacają je o minerały i włókna.
Tofu jest wytwarzane z ziarna soi, z wyglądu przypomina ser. Jest to produkt o wysokiej zawartości białka, który dobrze komponuje się z zielonymi warzywami i produktami zbożowymi.
Soja należy do roślin strączkowych, jej ziarno zawiera 30-50% białka o bardzo odpowiednim dla ludzkiego organizmu składzie aminokwasów, 14-24% tłuszczu, sporo składników mineralnych i witamin, zwłaszcza z grupy B. Nasiona soi gotuj z algami wakame, które przyspieszają proces gotowania.
Iza Ryłko
Obcasy.pl