Kolenda-Zaleska: Umiałam rozśmieszyć Szymborską nagimi Masajami
- Każda historia opowiadania Wisławie Szymborskiej musiała mieć pointę. To było stresujące - wspomina poetkę Katarzyna Kolenda - Zaleska, autorka filmu dokumentalnego o poetce Chwilami życie bywa znośne. W rozmowie z iWoman.pl dziennikarka opowiada też jak było na zakupach z noblistką i jak zareagowała Szymborska na widokówkę z nagimi mężczyznami.
Emilia Iwanicka, iWoman.pl: Niechęć Szymborskiej do wywiadów była powszechnie znana. Jak bardzo utrudniało to prace przy filmie?
Katarzyna Kolenda-Zalewska: Na pewno robienie filmu o bohaterze, który nie chce być filmowany, to karkołomne zadanie. Natomiast pani Wisława nie odmawiała obecności kamery i to było spore ułatwienie. Przecież gdyby całkowicie powiedziała nie, nie byłoby absolutnie o czym rozmawiać. Tyle, że trzeba było poszukać innych sposobów, żeby ją opisać.
Skoro była taka oporna, jak udało się Pani namówić ją do współpracy?
Zaczęło się od tego, ze pojechałam na Sycylię, gdzie Wisława Szymborska miała dwa spotkania autorskie. Po nich została na wyspie jeszcze na chwilę. Spotkałam się tam z Michałem Rusinkiem i on powiedział: wiesz, są ustalone oficjalne spotkania, a co będzie dalej to się zobaczy.
I powiem szczerze, że trochę to trwało. Powoli się do siebie przekonywałyśmy, przy kolejnych kawkach, kolacyjkach i papieroskach. Tak powstał krótki reportaż z samej Sycylii. Był urokliwy bo miejsce jest urokliwe i do tego to plenery w których powstawał uwielbiany przez panią Wisławę film Ojciec Chrzestny. To też zrobiło swoje.
Kiedy zmontowaliśmy te 12 minut filmu, miałam apetyt na więcej. Zaczęłam wymyślać jak to zrobić, podpowiedziami i poradami bardzo pomógł mi Michał Rusinek. Wiele czasu spędziłam też już wcześniej ze znajomymi i przyjaciółmi poetki, którzy godzinami o niej barwnie opowiadali.
Tym sposobem dowiedziałam się na przykład o trzech osobach, które Wisława Szymborska chciała poznać. Byli to Vaclav Havel, Jane Goodall i Woody Allen. I postanowiłam je dla niej nagrać, co też inaczej zupełnie otworzyło ten film.
Umawiałyście się na konkretne terminy zdjęć, czy mogła Pani tylko towarzyszyć bohaterce?
Prawda jest taka, że nie mieliśmy praktycznie żadnego scenariusza, tylko ogólny zarys. I dobrze, bo każde spotkanie z panią Wisławą otwierało nowe wątki i kierowało naszą uwagę w innym kierunku. I tak krok po kroku się to działo.
Nic nie było zgodnie z harmonogramem, oczywiście poza podróżami. Czyli najpierw na Sycylię, później do Irlandii, Amsterdamu, wreszcie do Bolonii. Przy czym ten ostatni wyjazd był już mocno zaplanowany pod kątem zdjęciowym, ale byliśmy też już wszyscy bardzo zaprzyjaźnieni, więc było całkiem inaczej.
Do tego stopnia, że pomagała Pani Wisławie Szymborskiej w zakupach.
Tak, byłyśmy na zakupach, kupowałyśmy spódnicę i sweter.

czytaj »

czytaj »

czytaj »

Tak się przyjęło, że na różnych imprezach, spotkaniach towarzyskich pijemy alkohol. Jest on nieodłącznie wpisany także w tradycję pożegnania Starego i powitania Nowego Roku, znanego jako Sylwester. czytaj »

Lipofilling polega na pobraniu własnej tkanki tłuszczowej z miejsca, gdzie jest jej nadmiar, a następnie wstrzyknięciu w inne miejsca naszego ciała. czytaj »
© 2005-2010 Obcasy.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kobieta w sieci. Kobiety. Portal dla kobiet. Creating: Optymal.pl





